niedziela, 6 lipca 2014

Polemika - (nie)Aktywni radni

Publikujemy artykuł p.Tomasza Grzeskowiaka, będący polemiką na temat artykułu "(NIE)AKTYWNI RADNI", nadesłanego przez p.Ewę Mysłowską.
Aby zachować redaktorską rzetelność, artykuł zamieszczamy bez zmian ani komentarzy.

RED
Grzegorz Firlej

Szanowna Pani

Gratuluję wykonania tytanicznej pracy, której efekty służą takim komentarzom jak ten, którego autor natychmiast korzysta z okazji,  by publicznie wyjawić swoją frustrację
. Wywołany do tablicy nie zamierzam chować  głowy.  Ściąć jej tak łatwo jednak nie pozwolę. Nie wdając się w rozważania o etyce zamieszczania tekstu do wiadomości publicznej, bez zgłębienia przyczyn, stwierdzonego wykazaną dociekliwością stanu absencji radnych, spieszę poinformować co następuje.
Swoje obowiązki radnego VI kadencji sprawuję godnie, rzetelnie i uczciwie, mając na względzie dobro mojej gminy i jej mieszkańców. Mojej aktywności na tym polu nie można mierzyć tylko obecnością na sesjach i komisjach. Nie dopuściłem się nieobecności na formalnych spotkaniach radnych, wyznaczanych kalendarzem obowiązków im przypisanych, bez podania przyczyny. Niestety tak się złożyło, że w trakcie trwania kadencji uległem wypadkowi i dwukrotnie byłem hospitalizowany. Po przebytych operacjach, przeszedłem długi proces rehabilitacji. By dać dowód swego zaangażowania w wypełnianie powierzonej funkcji radnego zapatrzony w ortopedyczny opatrunek, stawiałem się na posiedzenia czy sesje, nie bacząc na skutki, jakie może spowodować nadwyrężanie zdrowia. Przypisana mi nieobecność na 9 posiedzeniach sesyjnych, koresponduje z tą samą ilością nieobecności na poszczególnych komisjach. W tym miejscu nadmieniam, że wykonując indywidualny zawód adwokata, wielokrotnie musiałem „dołożyć do interesu” bycia radnym i opłacić substytucję na rozprawie. W pracę rady zaangażowałem się w czterech komisjach, co dobitnie świadczy o woli wypełniania mandatu radnego. Czy zatem tylko obecność, a Pani zdaniem nieobecność, może być dowodem zaangażowania radnego,  by przypisać mu miano „nieroba” na co niestety Pani tekst mnie naraził.
Jestem radnym po raz pierwszy i zebrane doświadczenia oraz opinie dotyczące mego interesowania się sprawami społeczności naszej gminy, a zwłaszcza mieszkańców mego okręgu wyborczego, pozwalają mi chodzić z podniesioną głową. Swoją aktywnością podczas prac komisji, na sesjach i w zebraniach rady sołeckiej Borówca, daję dowód znajomości istotnych spraw, które wymagają załatwienia. Tak było z forsowaniem budowy chodnika na ul. Poznańskiej i Głównej, remontem ul. Szkolnej w  Borówcu, sygnalizacji świetlnej na skrzyżowaniu ul. Wożniaka z obwodnicą w Kórniku.
 Wspierałem  p. radną Walkowiak w walce o kompleksowy remont drogi do Kamionek po pracach kanalizacyjnych i dziś możemy być pewni, że wraz z projektem drogi rowerowej Kamionki- Koninko, w ramach Budżetu Obywatelskiego, powstaną zręby proponowanej trasy  z Kórnika do Poznania, której jestem orędownikiem, by tym sposobem wzmóc ruch turystyczny w naszej gminie. Interesują mnie w  działalności radnego aspekty wykorzystania tego potencjału, jaki posiada nasza gmina. Poza opracowaniem strategii w 2008 roku,  niewiele zrobiono na tym polu.
 Lubię turystykę rowerową i z mojej inicjatywy przy wsparciu ówczesnego sołtysa p.Słowińskiego i mego partnera w podróży przez Zambię w ramach wyprawy „Śladami Kazimierza Nowaka” p. Wojciecha Wierzbickiego, powstał Borówiecki Ring Rekreacyjny, zaistniał Kórnicki Pierścień Rowerowy. Od sześciu lat, a więc na długo przed wyborem na radnego organizuję na rozpoczęcie i zakończenie sezonu rowerowego cykliczne imprezy gromadzące sporą ilość amatorów turystyki nie tylko z Borówca.
 W dniu 13-go czerwca br. pod protektoratem p. burmistrza i przewodniczącego RM ,zorganizowałem spływ kajakowy z udziałem osób,  mogących przyczynić się do wykorzystania rynny zaniemysko – kórnickiej dla rozpropagowania tej formy wypoczynku, co niewątpliwie przyciągnie turystów no i ….pieniądze do gminy.
Staram się o swoich spostrzeżeniach z terenu Borówca i Kórnika, gminy czy nawet  spoza Polski informować Pt. czytelników miejscowych czasopism czy portalu „naszborowiec”. Nie traktuję tej formy  działalności za autoreklamę uważam za swą powinność jako radnego być również aktywnym na tym polu łączności ze swymi wyborcami.
 Tak więc nie lenię, się starając coś robić,  by sprostać złożonej przysiędze. Po co to wszystko piszę. Otóż dlatego, że nie jest mi obojętnym, jak oceniana jest moja działalność radnego. Wystawiła Pani cenzurki , nakłaniając internautów do osobistej oceny dokonań radnych w oparciu o jeden parametr. Litera prawa nie zawsze odzwierciedla stan rzeczywistości, a już na pewno nie tak zinterpretowana jak Pani to uczyniła.
 Gotów jestem spotkać się, by zainteresować Panią pełnym spektrum widzenia spraw,  z jakimi jako radny miałem okazję w toku mijającej kadencji się zetknąć.
 Z wyrazami uszanowania
Tomasz Grześkowiak





Kontynuując przeglądanie tej strony wyrażasz zgodę na używanie plików cookie. Aby dowiedzieć się więcej lub zmienić ustawienia cookies zapoznaj się z Polityka Prywatności & plików cookie