środa, 19 lutego 2014

Budżet Obywatelski w gminie Kórnik – euforia – zniechęcenia - marzenia

Budżet Obywatelski w gminie Kórnik – euforia – zniechęcenia - marzenia
W ramach forum Popieram Kórnik we wtorek 28 stycznia odbyła się w Kórniku debata, w której uczestniczyli mieszkańcy oraz wnioskodawcy, którzy uczestniczyli w składaniu wniosków do Budżetu Obywatelskiego. Debata okazała się dość burzliwa, a trwała – bagatela – prawie trzy godziny!
A więc – O CO CHODZI?

Budżet Obywatelski – EUFORIA
Kiedy w październiku ubiegłego roku został ogłoszony przez Urząd konkurs na projekty realizowane w ramach Budżetu Obywatelskiego, wśród „społecznikowsko nastawionych” mieszkańców naszej gminy zapanowała euforia. „A więc – będą pieniądze dla ludzi”, poszła wieść do organizacji pozarządowych, oraz oczywiście do indywidualnych mieszkańców. „Urząd pozwala nam się wypowiedzieć”, „jest szansa na sfinansowanie projektów istotnych dla mieszkańców” – słychać było w rozmowach i na forum.
Przypomnijmy: swój projekt mógł złożyć każdy mieszkaniec czy organizacja z terenu gminy Kórnik, do podziału było 500 tysięcy złotych (czyli 0,5% budżetu gminy). Taka kwota pozwala realnie myśleć o zrealizowaniu ciekawych, oddolnych pomysłów, realizowanych dla dobra mieszkańców. Zgłoszone projekty miały być poddane pod dwuetapowe głosowanie, a spośród nich wybrani zwycięzcy – czyli te projekty, do których realizacji będzie zobligowana gmina. Inaczej mówiąc: mieszkańcy decydują, co Urząd wykona w ramach kwoty 500 tys. zł. Pewne ograniczenia oczywiście były: zgłaszać można było tylko te projekty, które nie wchodzą w zakres planowanych przez gminę inwestycji. Nie można było też zgłaszać typowych projektów „miękkich” – czyli takich, po których nie zostają „materialne ślady” (odpadały więc od razu wszelkiego rodzaju imprezy, szkolenia itp.).
Warto tu też wspomnieć, że sama idea budżetu obywatelskiego nie jest nowa – jest on już od kilku lat obecny w Poznaniu czy innych polskich miastach, natomiast sam pomysł przywędrował do nas zza oceanu – swoje budżety obywatelskie realizują już od dawna miasta np.: w Ameryce Południowej.
Sednem istnienia rozwiązań takich jak budżet obywatelski jest tam WSPÓŁUCZESTNICTWO obywateli w zarządzaniu miastem – wydawanie publicznych przecież środków ma prowadzić do rozwoju społeczeństwa obywatelskiego, odpowiedzialności za miasto i funkcjonowanie wspólnoty.

Kórnik – ROK WYBORCZY
A więc – mamy i u nas Budżet Obywatelski. Trzeba tu jasno przyznać, że urzędnicy odpowiedzialni za wprowadzenie w Kórniku tego projektu wykazali się dużą aktywnością. Nasze miasto jest pierwszym w Polsce (spośród małych miast  - bo nie liczymy Poznania czy Gdyni), w którym taki eksperyment przeprowadzono. Rzeczywiście dużo zrobiono dla poinformowania mieszkańców o Budżecie – zarówno o etapie składania wniosków, jak i głosowania (przypomnijmy – dwa etapy głosowania). Również organizacja samego głosowania byłą bardzo sprawna – wystarczy wspomnieć o wprowadzonym mechanizmie składania głosów przez Internet.
Jednak – jak wynikało z części wypowiedzi wygłoszonych na naszej Debacie – sam cel wprowadzenia Budżetu nie został dobrze przemyślany i określony. Niektórzy odnieśli wrażenie, że był wprowadzony jako substytut kiełbasy wyborczej – na zasadzie: „bierzcie, bo władza daje”.
Czyżby tu leżał „grzech pierworodny”?

Budżet Obywatelski – zniechęcenie
Jeśli dobrze przyjrzymy się temu, jak przebiegało zgłaszanie, promowanie i głosowanie nad projektami do Budżetu Obywatelskiego, trudno nie zgodzić się z następującą opinią: JAKO SPOŁECZEŃSTWO ZDALIŚMY EGZAMIN.
Przypomnijmy pokrótce: zgłoszonych zostało ponad 50 projektów, z których bardzo mało zostało odrzuconych z przyczyn formalnych. W promocję projektu zaangażowało się bardzo wiele osób prywatnych, organizacji społecznych oraz sołtysów, a także urzędników. W głosowaniu wzięło udział prawie 30% mieszkańców – co należy uznać za bardzo dużą frekwencję, podobną jak podczas wyborów parlamentarnych. Widać było bardzo dużą mobilizację, ludzie rozmawiali ze sobą, pojawiały się ulotki, informacje w Internecie, wpisy na Facebooku itp.
Warto jednak zauważyć, że zaangażowanie to miało specyficzny charakter: „moja chata skraja!”.
A więc: gremialnie głosowaliśmy na „swoje” projekty – Kórnik na Kórnik, Kamionki na Kamionki, Szczytniki na Szczytniki, Czmoniec na Czmoniec, itp. W tej sytuacji nietrudno było wytypować zwycięzcę: wygra ten projekt, który realizowany jest w największej miejscowości lub dwóch sąsiadujących. Projekty „ogólno gminne” są przy takim podejściu bez szans – bo jako mieszkańcy twardo mówimy „na obcych nie dam”… No i rzeczywiście – wygrał projekt popierany przez mieszkańców Szczytnik – ścieżka rowerowa łącząca Szczytniki . Co więcej – projekt ten „wziął wszystko” – bo skalkulowany był na 490 tys.

Jeden wygrany – wielu przegranych. Ale kto wygrał naprawdę?
Z jednej strony gratulujemy mieszkańcom Szczytnik – potrafili zmobilizować się, zorganizować i wspólnie poprzeć jeden, istotny dla nich projekt. To bardzo cenne, zwłaszcza w przypadku miejscowości uważanej za sypialnię Poznania, nie związaną realnymi potrzebami z Kórnikiem. Okazuje się, że JEDNAK MOŻNA!
Jednak wyniki głosowania i wybranie tylko jednego projektu spośród 50 powoduje, że pozostałym „opadają skrzydła”. Zniechęcenie działaczy lokalnych i pomagających im mieszkańców prowadzi do bierności i zniechęcenia do działalności publicznej. „Co nam tu gadasz o jakichś projektach, przecież nic z tego nie wyjdzie” – usłyszą pewnie w przyszłości. Nawet szerzej – po co w ogóle angażować się i głosować? „Przecież mój głos nic nie znaczy”…
Oczywiście – możemy powiedzieć – takie są prawa demokracji. Zwycięzca jest jeden, reszta niech się lepiej stara! Jednak demokracja już dawno wymyśliła na to receptę – wybory proporcjonalne, większościowe, itp. Rozwinięte społeczeństwa już dawno uznały prostą prawdę, że zniechęcenie odrzuconych generuje agresję „przeciw systemowi”. Inaczej mówiąc – im więcej ludzi wciągniętych we współuczestnictwo i aktywność społeczną – tym lepiej.
Osobną kwestia jest to, czy wygrany to rzeczywiście wygrany? Czy Szczytniki doczekają się realizacji swojego projektu? Biorąc pod uwagę konieczność np.: wykupu gruntów pod ścieżkę, można mieć wątpliwości, czy uda się to w wymaganym prawem czasie. A co wtedy?

Budżet Obywatelski – marzenia
Przed nami (a raczej przed radnymi) określenie zasad Budżetu Obywatelskiego na przyszły rok. Zakładając, że taki projekt  będzie znów realizowany – bo przecież nie ma takiego obowiązku – to należy zdecydować: co, jak i za ile.
Po spotkaniach forum Popieram Kórnik, można sformułować listę wniosków dla radnych:
•    najważniejsze: jaki jest cel wprowadzenia Budżetu (wyręczenie Gminy z inwestycji?, aktywizacja społeczeństwa?, forma badania opinii mieszkańców?)
•    maksymalna kwota w projektach powinna być podana dokładnie (czyli „co do złotówki”, a nie orientacyjnie)
•    bardzo jasno określone kryteria dopuszczenia wniosków do konkursu
•    zadania inwestycyjne Gminy nie powinny być realizowane ze środków Budżetu Obywatelskiego
•    realizacja również projektów „miękkich” – różnego rodzaju imprezy, szkolenia itp.
•    przeznaczenie np. 5% kwoty BO na tak zwane „małe granty” – czyli na projekty realizowane i zgłaszane w ciągu roku, po zakończeniu głosowania
•    w końcowym głosowaniu wybierane powinny być 3-4 projekty, bo przeznaczenie całej puli na tylko jeden projekt podważa ideę BO
•    bardzo wcześnie (już w czerwcu 2014) należy rozpocząć kampanię promującą BO
•    w II turze głosować można tylko na jeden projekt
•    uwzględnienie młodzieży (od np.: 15 roku życia) jako element rozwoju społeczeństwa obywatelskiego

Kontynuując przeglądanie tej strony wyrażasz zgodę na używanie plików cookie. Aby dowiedzieć się więcej lub zmienić ustawienia cookies zapoznaj się z Polityka Prywatności & plików cookie